Puszyste, mięciutkie, słodkie, pożywne. Idealne jako drugie śniadanie dla maluchów i nie tylko, a dla mam doskonała przystawka do kawy.
Nie mam maszyny do ciasta, więc w miętolenie drożdżowego włożyłam dużo serca, jeszcze więcej mięśni praworęcznych. Udało się!. zapewne głównie dzięki przepisowi od królowej wypieków - Doroty. Prawdopodobnie większość moich przepisów dotyczących wypieków będzie pochodzić ze strony "Moje wypieki". Modyfikuję je w dopuszczalny, acz wariacki czasami sposób. Wszystko po to, by te młodziutkie podniebienia były rozpieszczone, ale brzuszki nie popsute.
Powyżej 12 miesiąca życia można podawać dzieciom ciasto drożdżowe z owocami. Na pryszcze też najlepsze są drożdże ;). A tym w wieku dojrzałym drożdże wygładzą zmarszczki. W drożdżach są witaminy z grupy B, selen, kwasy nukleinowe, wapń, żelazo, chrom. Zamiast batoników sklepowych z utwardzonymi tłuszczami, ten rodzaj słodyczy jest pożywny i bezpieczny, ponieważ wytworzony pod naszym okiem z samych dobrych składników. Cukier biały rafinowany możemy zastąpić innym - cukrem brzozowym, trzcinowym, fruktozą.
Świeże drożdże można mrozić, zamrozić można też uformowane bułeczki, następnie rozmrozić pewnego pięknego poranka i upiec, roznosząc po domostwie piękny zapach.
Jagodzianki - uwielbiam jagody. Szkoda, ze są sezonowe. W tym roku skupię każdą ilość, którą przyniosą mi znajome dzieci zarabiając w ten sposób na wakacje. Zamrożę, zrobię konfitury i będę miała cały jagodowy rok!. Wracając do jagód - są źródłem witamin - dobrze wpływają na wzrok, przeciwutleniaczy, regulują poziom cukru we krwi, a suszone jagody hamują biegunkę.
W jagodziankach - są pysznym dodatkiem.
No więc do przepisu!
Składniki na całą blachę bułeczek (25x35cm) - mi wyszło nawet więcej tych bułeczek:
300 ml mleka, letniego - dodałam trochę mniej. Najlepiej dodawać stopniowo, by uzyskać idealną konsystencję.
60 g masła
100 g cukru - można użyć innego niż biały
pół łyżeczki soli
2 duże jajka
560 g maki pszennej
10 g drożdży suchych lub 20 g drożdży świeżych
Ja zaczęłam od zaczynu, wzięłam 20 gram zamrożonych drożdzy i zanurzyłam w pół szklanki ciepłego mleka, lekko podgrzałam, by się rozpuściły, dodałam łyżkę cukru i mąki. Odstawiłam do spienienia.
W międzyczasie rozbełtałam jajka, dodałam ciepłe mleko, cukier i masło.
Do mąki dodałam szczyptę soli i zaczyn drożdżowy,a następnie to co rozbełtałam i wymieszłam wcześniej czyli mleko z jajkami i resztą.
No i teraz zaczyna się zabawa, bo ciasto drożdżowe trzeba wyrobić, ugniatać tak długo, by miało idealną konsystencję, było dobrze napowietrzone, drożdże pobudzone do działania. Moim czasomierzem w tym wypadku bardziej niż zegar był zakwas mięśniowy, który pojawił się mniej więcej po 10 minutach ugniatania.
Zamarzyłam o maszynce do wyrabiania ciasta, ale tymczasem intensywność moich wypieków kieruje nadwyżki budżetu domowego na inne tory.
Jak już się zmęczymy z tym ciastem, to dostawiamy pod przykryciem (ściereczką) w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. nastawiłam piekarnik na 50 stopni i w łożyłam tam ciasto na 1,5h, żeby wyrosło.
Zajęłam się przygotowaniem masy serowej, gdyż te jagodzianki zrobiłam z serem i jagodową konfiturą.
Na świeże jagody te z sąsiedniego lasu ciągle czekam.
W innym poście dam przepis na tę konfiturę jagodową.
Wracając do nadzienia, czyli masy serowej:
400 g twarogu półtłustego lub tłustego (nie musi być zmielony) -ja miałam chudy, ale masło go "utuczyło" :)
2 łyżki masła, w temperaturze pokojowej
2 żółtka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
5 łyżek cukru z wanilią
Wszystko mieszamy- ja użyłam miksera.
Wyciągamy wyrośnięte ciasto Wyrosło mi bardzo!
Krótko wyrabiamy, rozwałkowujemy i szalejemy.
Możemy rozwałkować prostokąt o wielkości blachy, posmarować serem, obsypać jagodami, zwinąć w rulon według dłuższego boku i następnie pokroić na "porcje" o szerokości 1,5 cm. Wówczas mamy takie jagodzianki gniazdka. nie zapomnijmy przy tym na spod blachy położyć tez ciasto drożdżowe które zabezpieczy przed wyciekaniem nadzienia.
Możemy ciasto rozwałkować, podzielić na dwa węższe prostokąty, nałożyć nadzienie, a następnie złożyć według dłuższego boku, podzielić na porcje i wówczas otrzymacie drożdżówki, jak na moim zdjęciu.
Trzeba je tak układać w blasze, by przylegały do siebie. Oczywiście Pani Dorocie wyszły jak z cukierni. Moje kształtem były inne, ale smakowały cudownie i znikały jedna za drugą.
Można tez ulepić tradycyjne jagodzianki - po prostu kawałek ciasta nafaszerować jagodami i zlepić boki.
Jak już sobie polepimy co chcemy, to pamiętajmy, by odstawić do ponownego wyrośnięcia na 30-45 minut.
Potem hyc do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 25-30 minut.
Jak już się zrumienią i rodzina tupta przy piekarniku, można wyciągać. koniecznie polukrować jeszcze ciepłe lub obsypać ostudzone cukrem pudrem.
Acha, blaszkę smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Można też blaszkę wysypać mąką.
I gotowe. W sumie oprócz męczącego wycisku nad ciastem wykonanie tego deseru nie jest meczące.
Trochę czasochłonne, a właściwie czaso_potrzebne. W końcu sumując trochę jest tego wyrastania..
Weźmy to pod uwagę planując wypiek jagodzianek. miśka ucięła sobie drzemkę, ja popracowałam przy blogu, byłysmy na spacerze, powariowałyśmy razem i zjadłyśmy pyszny obiad babci.
Ale co tam! Warto!